05.05.2015

Krystian Śmiechowski - biegli jedno, a sąd drugie

- Jest duże prawdopodobieństwo, że sąd odwoławczy uzna, że mieliśmy do czynienia nie ze swobodną, a z dowolną oceną dowodów - mówił w programie mec. Janusz Kaczmarek. 

 

W programie sprawdziliśmy czy auto jadące z prędkością 80 km/h, które uderza w dorosłego człowieka może nie mieć żadnych śladów po takim uderzeniu. Tak właśnie zdaniem śledczych miało być w sprawie śmiertelnego wypadku w Tczewie. 

 

- Zostałem pomówiony za czyn, którego się nie dopuściłem - mówi Krystian Śmiechowski, który niedługo może pójść do więzienia.

 

Krystian Śmiechowski 3 marca 2015 roku został skazany na 4 lata pozbawienia wolności. 24-letni chłopak miał jadąc z nadmierną prędkością śmiertelnie potrącić pieszego i uciec z miejsca zdarzenia. Problem w tym, że chłopak nigdy nie przyznał się do winy, ponieważ jak twierdzi nigdy nie był uczestnikiem żadnego wypadku. Po pół roku od zdarzenia Krystian ze świadka stał się oskarżonym i trafił do aresztu. Zdaniem prokuratury chłopak nie zachował należytej staranności i potrącił prawidłowo przechodzącego przez jezdnię mężczyznę.

 

Przechodzień miał się odbić od jego pojazdu i upaść plecami na maskę jadącego za nim lewym pasem jezdni samochodu marki Nissan. Trzech z czterech powołanych w sprawie biegłych uznało, że pojazd Krystiana nigdy nie potrącił żadnego pieszego. 

 

- Nie zapomnę tego dnia jak zostały mi w prokuraturze założone kajdanki na ręce. Po czym transport odwiózł mnie do aresztu - mówi Krystian Śmiechowski. 

 

Trzech z czterech powołanych w sprawie biegłych uznało, że pojazd Krystiana nigdy nie potrącił żadnego pieszego. Sąd nie wziął jednak tego pod uwagę i skazał chłopaka na 4 lata więzienia. 

 

- Spotkaliśmy się z wieloma błędnymi opiniami biegłych, ale z tym, żeby prokuratura na siłę szukała dowodów pozwalających na skazanie młodego człowieka, z tym się nie spotkaliśmy - mówi Janusz Popiel, ekspert ds. wypadków drogowych. 

 

Krystian zgodził się na prośbę reportera "Państwa w państwie" aby przebadać go poligrafem, popularnie nazywanym wykrywaczem kłamstw, na okoliczności związane z wypadkiem. 

 

- Na pytania krytyczne związane z samym wypadkiem czy spowodował ten wypadek potrącenia pieszego lub też czy próbował ukryć samochód zatrzeć jakiekolwiek ślady reaguje jak osoba, która mówi prawdę - mówi Kamil Brudny, biegły sądowy z zakresu badań poligraficznych, który przeprowadził badanie.

 

Wyrok Sądu Rejonowego w Turku nie jest prawomocny.

 

W studiu sprawę komentowali między innymi mec. Janusz Kaczmarek (były prokurator krajowy) i Janusz Popiel (ekspert ds. wypadków drogowych).

 

- Jest duże prawdopodobieństwo, że sąd odwoławczy uzna, że mieliśmy do czynienia nie ze swobodną, a z dowolną oceną dowodów - mówił w programie mec. Janusz Kaczmarek. 

 

W drugiej części programu wróciliśmy do sprawy Krystyny Zaręby, która w Maszkach pod Nałęczowem kupiła działkę pod budowę pensjonatu. Inwestycję życia Pani Krystyny pogrzebała sąsiadka, a także wyrok sądu w sprawie rozgraniczeniowej, zgodnie z którym działka straciła dostęp do wody i szamba. Kobieta po naszym programie dostała groźby w związku z nagłośnieniem sprawy. 

 

Reportaż Łukasza Kurtza

                  
Telefon

PWP

Strona www.panstwowpanstwie.polsat.pl wykorzystuje pliki cookies (pol.:ciasteczka)

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies (pol.: ciasteczka). Korzystając ze stron internetowych Telewizji Polsat wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania zawartości naszych serwisów. Polityka cookies

Zamknij