29.09.2017

Celował w oponę. Trafił prawie w serce

Łukasz Śliwiński przeparkowując auto zobaczył, że z boku do jego samochodu podchodzi policjant.  Padł pierwszy strzał. Łukasz omal nie zginął. Policyjna kula minęła o milimetry jego aortę i serce. Funkcjonariusz przekonuje, że chłopak chciał go przejechać, więc mógł strzelać, nawet w szybę samochodu. Prokuratura przyznała rację policjantowi, i umorzyła postępowanie. Stwierdziła, że funkcjonariusz nie zrobił nic złego. Czyli nic się nie stało?

 

Trzy lata temu w Nysie Łukasz spotkał się późnym wieczorem ze swoimi kolegami. Stali spokojnie i rozmawiali. Wszyscy byli trzeźwi, co pokazało późniejsze badanie. Żaden z nich nie miał narkotyków.

 

Podjechał do nich oznakowany radiowóz. Jak opowiada Łukasz, gdy zobaczył zbliżających się funkcjonariuszy, chciał przeparkować swoje auto, ponieważ nieprawidłowo zaparkował. Wtedy jeden z policjantów podchodząc z boku do samochodu strzelił z odległości półtora metra w boczną szybę samochodu. Drugi raz – w tylną.

 

- Stało się to nagle. Zobaczyłem tylko przez boczną szybę jak policjant wyciąga broń i we mnie celuje. Celował w głowę z około metra. Wiedział, co robi. Jest jednym z najlepszych strzelców w policji  – mówi chłopak.

 

 

Kula trafiła w ramię. Tuż obok aorty serca.

 

- Miałem wielkie szczęście – uważa Łukasz.

 

 

Funkcjonariusz utrzymywał, że stał przed autem, a chłopak go próbował przejechać. Tylko jak wytłumaczyć fakt, że policjant strzelał nie w przednią szybę, a w boczną i tylną? Na monitoringu z miejsca zdarzenia widać, że funkcjonariusz podchodzi z boku samochodu.

Jak mówią świadkowie naszej reporterce, policjant, który strzelał, był obecny przy przesłuchaniach świadków. Jak mówi jeden z nich, być może chodziło o to, żeby wpływać na składane zeznania.  Czy to standard, że podczas przesłuchania jest obecny zamieszany w sprawę policjant?  Na to pytanie trudno było odpowiedzieć szefowi prokuratury.

 

- Wolałbym się nie wypowiadać, jeśli chodzi o to postępowanie – powiedział naszej reporterce.

 

 

Śledczy prowadzili dwa postępowania. Sprawdzali, czy policjant nie przekroczył uprawień oraz czy Łukasz chciał go przejechać. Obie sprawy zostały umorzone przez tę samą prokuraturę. Czy to logiczne? Przecież albo Łukasz chciał przejechać funkcjonariusza i wtedy powinien usłyszeć zarzuty, albo nie chciał tego zrobić, więc policjant nie miał prawa użyć broni.

 

- Ze śladów wynika, że drugi strzał był celowany właściwie w głowę, albo, co najmniej w tułów – mówią eksperci.

 

 

W programie zrobimy rekonstrukcję wydarzeń z tego wieczoru. Zapytamy o szczegóły policjantów, prokuratorów i niezależnych ekspertów.

 

Więcej już w najbliższą niedzielę o 19:30 w reportażu Agnieszki Zalewskiej.

 

W drugiej części programu wrócimy do sprawy Waldemara Rynkiewicza. Chory na schizofrenię mężczyzna był zamknięty w szpitalu psychiatrycznym. Wypuściła go jednak pielęgniarka. Pana Waldemara znaleziono martwego niedaleko szpitala. Wpadł pod pociąg. Po naszym programie pielęgniarce postawiono zarzuty. Przy okazji przyznała się, że sama leczyła się psychiatrycznie i alkoholowo przez osiem lat. 

Telefon

PWP

Strona www.panstwowpanstwie.polsat.pl wykorzystuje pliki cookies (pol.:ciasteczka)

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies (pol.: ciasteczka). Korzystając ze stron internetowych Telewizji Polsat wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania zawartości naszych serwisów. Polityka cookies

Zamknij