18.01.2018

Czy można się powiesić siedząc na fotelu?

Tajemnicza śmierć 19-letniego chłopaka i katastrofalne błędy policji i prokuratury. Funkcjonariusze nie przeprowadzili żadnych oględzin miejsca tragedii i nie zabezpieczyli podstawowych śladów. Pomimo tego i pomimo szeregu wątpliwości, prokuratura umorzyła sprawę. Według śledczych, to było samobójstwo. „To niemożliwe” - mówią eksperci i rodzina chłopaka.

 

Tego dnia Alina Wróblewska nie zapomni do końca swojego życia. Wracała jak zwykle do domu, ale nie mogła otworzyć drzwi wejściowych. Poprosiła sąsiada o pomoc. Gdy weszła do środka, zobaczyła… ciało powieszonego syna.

 

Znajdowało się w pozycji siedzącej na wersalce z rękami ułożonymi wzdłuż ciała na kolanach. Adam Wróblewski miał szyję obwiązaną sznurkiem, który był z kolei przewieszony przez drzwi od pokoju  i zawiązany na klamce z drugiej ich strony.

 

Na miejscu pojawili się policjanci. Co zrobili? Niemal nic. Jakie ślady zabezpieczyli? Żadnych. Nie podjęli żadnych kroków, żeby wyjaśnić, czy nikt nie przyczynił się do śmierci chłopaka. Od początku założyli, że syn pani Aliny sam się powiesił.

 

Funkcjonariusze, żeby zabezpieczyć odciski palców, przyjechali po… czterech miesiącach!

 

- To jakiś absurd! Po takim czasie, to już nie ma żadnych śladów - ocenia prof. Brunon Hołyst, kryminolog.

 

Pomimo tych katastrofalnych błędów i wielu wątpliwości, prokuratura umorzyła sprawę. Stwierdziła, że Adam sam się powiesił.

 

Eksperci są zszokowani pracą policjantów i prokuratorów. Ich zdaniem, śledczy nie wykluczyli możliwości, że to było morderstwo.

 

- Tutaj policja właściwie nie dokonała żadnych oględzin. Oparła się głównie na wynikach badań lekarskich. Jakby przyjęła z dobrodziejstwem inwentarza, że zostało popełnione samobójstwo i odstąpiła od dalszych czynności kryminalistycznych - zaznacza Robert Duchnowski, były policjant.

 

Ekspert podkreśla, że w tej sprawie koniecznie należało przeprowadzić eksperyment, żeby sprawdzić, czy dziewiętnastolatek mógł się powiesić w taki sposób - jednocześnie wisząc i siedząc.

 

- Widziałem już dużo samobójstw, ale to jest dość intrygujące - dodaje.

 

Rodzina Adama podejrzewa, że syn został z zimną krwią zamordowany, a wszystko zostało upozorowane, żeby wyglądało to na samobójstwo. Rodzina wskazuje, że specjalna ekspertyza potwierdziła , że zamek w drzwiach do domu był uszkodzony. Ktoś przy nim majstrował wytrychem. Na morderstwo również może wskazywać nietypowe ułożenie ciała.

 

Więcej w najbliższą niedzielę o 19:30 w reportażu Magdaleny Gębickiej.

 

W drugiej części programu wrócimy do sprawy państwa Sikorskich. Na początku lat dziewięćdziesiątych kupili od gminy działkę, na której chcieli postawić zakład ślusarski. Dostali pozwolenie na budowę, ale potem urzędnicy stwierdzili, że jednak nie bohaterowie naszych reportaży, tak nie mogą nic postawić. Od niemal trzydziestu lat państwo Sikorscy walczą o odszkodowanie oraz wykup działki przez gminę. Ta tłumaczy, że nie ma pieniędzy. Czy da się przełamać tę patową sytuację?  

Telefon

PWP

Strona www.panstwowpanstwie.polsat.pl wykorzystuje pliki cookies (pol.:ciasteczka)

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies (pol.: ciasteczka). Korzystając ze stron internetowych Telewizji Polsat wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania zawartości naszych serwisów. Polityka cookies

Zamknij