02.03.2018

Komornik sprzedał jej dom za bezcen

Kobieta straciła dom za nie swoje długi. Komornik  zlicytował go za 48 tys złotych, czyli za… jedną czwartą wartości! Efekt jest tego taki, że matka z pięciorgiem dzieci nie ma się gdzie podziać. Pieniędzy też nie odzyskał wierzyciel – bo większość z licytacji domu – z 48 tysięcy złotych - wziął … komornik dla siebie.

 

Beata Kołodziej kupiła na spółkę ze swoim partnerem dom. Zamieszkali tam z pięciorgiem dzieci. Po rozstaniu w domu została pani Beata wraz zdziećmi i to ona spłacała kredyt hipoteczny. W 2013 roku zapukał do jej drzwi komornik. Okazało się, że jej były partner ma długi.

 

- Ja zarabiałem ,ale on nic nie ściągał z mojej pensji, tylko zajął dom z działką – opowiada mężczyzna.

 

Kobieta próbowała ratować siebie i dzieci. Udało jej się wstrzymać egzekucję. Jednak, gdy trwała w sądzie procedura  wpisania jej i jej dzieci do księgi wieczystej, komornik znów rozpoczął licytację. Dom został sprzedany – pół roku przed wyrokiem sądu czy dom należy do pani Beaty, czy jej dzieci, czy może byłego partnera.

 

- To sąd doprowadził do tego, że ta licytacja się odbyła. To sąd dał zielone światło komornikowi – mówi wzburzona pani Beata.

 

Okazało się, że komornik sprzedał dom za 48 tys. zł. Pani Beata kilka lat wcześniej zapłąciła za niego ponad 200 tysięcy.

 

 Kwota za którą komornik sprzedał dom jest śmieszna. Ja za same centralne ogrzewanie zapłaciłam 24 tys. zł. Włożyłam w ten dom i działkę mnóstwo pieniędzy i pracy – opowiada bohaterka naszego reportażu.

 

Jakby tego było mało, z tych pieniędzy komornik zabrał dla siebie aż 33 tys. zł.

 

- Więc na spłatę długów tak naprawdę nic nie zostało. Nic z tego nie rozumiem. Te koszty komornika są ogromne – mówi mężczyzna.

 

To nie koniec. Komornik powienien wprowadzić nowego właściciela do domu i zapewnić pani Beacie choćby zabranie swoich rzeczy. Tymczasem komornik tego nie zrobił. Nowy właściciel zajął dom wraz z nie swoimi rzeczami. Pani Beata dowiedziała się po fakcie, nie może zabrać nawet swoich ubrań.

 

- Nie zostałam formalnie wezwana do opuszczenia lokalu. Byłam tam zameldowana. To są dla mnie jakieś żarty. Gdzie matka z piątką dzieci ma szukać sprawiedliwości? – pyta zrozpaczona kobieta.To na zawsze zostanie nasz dom. Tam zostało nasze życie – dodaje.

 

Więcej już najbliższą niedzielę o 19:30 reportażu Magdaleny Gębickiej.

Telefon

Informacja o przetwarzanych danych osobowych

PWP

Strona www.panstwowpanstwie.polsat.pl wykorzystuje pliki cookies (pol.:ciasteczka)

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies (pol.: ciasteczka). Korzystając ze stron internetowych Telewizji Polsat wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania zawartości naszych serwisów. Polityka cookies

Zamknij