01.11.2019

Policja wydała miliony, pomiary wciąż niewiarygodne

Policja wydała kilkanaście milionów złotych na nowe radary. To miało rozwiązać problem błędnych pomiarów prędkości. Nie rozwiązało... Dlaczego zdecydowano się na zakup sprzętu, który nawet zdaniem nowych władz Głównego Urzędu Miar nie nadaje się do precyzyjnych pomiarów na drodze?

 

Od kilku lat trwa dyskusja wokół policyjnych mierników prędkości. Jednym z problemów, na który wskazywały sądy uchylając mandaty, był brak identyfikacji mierzonego pojazdu. Policja postanowiła go zniwelować kupując nowe urządzenia. Został ogłoszony przetarg, który wygrał dotychczasowy dostarczyciel sprzętu. Na wyposażeniu policji pojawiły się radary wyposażone w kamerę.

 

Owszem, to urządzenie ustawione na statywie, obsługiwane przez osobę odpowiednio przeszkoloną, będzie spełniało swoje zadanie. Ale patrząc na to, jak używa tego policja, to jest zło w czystej postaci – mówi Emil Rau, który od lat tropi absurdy na polskich drogach

 

Niestety, o ile problem identyfikacji pojazdu został wyeliminowany, to cała reszta pozostała. Jak wskazują eksperci, aby pomiar był skuteczny, mierzony obiekt nie może znajdować się dalej niż 70 do 100 metrów- co w realiach kontroli drogowej jest niemal niemożliwe. Policjanci mierzą często z kilkuset metrów, gdyż jak twierdzą, pozwolił im na to Główny Urząd Miar.

 

To był błąd, ale nie mogę odpowiadać za poprzedników, za to co się działo wcześniej. To był problem na wielu płaszczyznach, ale pracujemy nad tym, aby wprowadzić nowe prawo, które wyeliminuje z rynku kontrowersyjne urządzenia - mówi Radosław Wiśniewski prezes Głównego Urzędu Miar

 

Kolejną wadą używanego przez funkcjonariuszy sprzętu jest tzw efekt ślizgu- minimalny ruch wiązki lasera po masce samochodu, może spowodować podniesienie wskazanej prędkości o kilkanaście, do kilkudziesięciu kilometrów. Szczególnie narażone na to są samochody z lakierem metalicznym.

 

Można doprowadzić do takiego absurdu, że budynek który stoi gdzieś w oddali może poruszać się z prędkością kilkunastu kilometrów na godzinę. Wystarczy, że minimalnie po powierzchni przesunie się wiązka lasera - tłumaczy Emil Rau

 

Takim radarem został zmierzony Szymon Stempak. Jest przekonany, że nie przekroczył dozwolonej prędkości. Policjanci, co sami potwierdzili, mierzyli z odległości ponad 300 metrów

 

Ja na pewno jechałem wolniej. Policjanci mierzyli z bardzo dużej odległości, a dodatkowo na łuku drogi i w miejscu gdzie stała tablica z nazwą miejscowości. Nie ma możliwości żeby w takich warunkach idealnie trafić w pojazd malutką wiązką lasera – mówi obwiniony kierowca.

 

Pan Szymon nie przyjął mandatu i sprawa trafiła do sądu. Na taki krok decyduje się coraz więcej kierowców. Jak wskazują eksperci, na rynku są wiarygodne urządzenia, które pozwalają wykonywać precyzyjne i trudne do podważenia pomiary. Policja jednak nie decyduje się na ich zakup. Dlaczego tak się dzieje?

Telefon

Informacja o przetwarzanych danych osobowych

Strona www.panstwowpanstwie.polsat.pl wykorzystuje pliki cookies (pol.:ciasteczka)

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies (pol.: ciasteczka). Korzystając ze stron internetowych Telewizji Polsat wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania zawartości naszych serwisów. Polityka cookies

Zamknij