24.05.2018

Urzędnicza demolka

Ekipa budowlana niszczy parking przed salą weselną. Demolka odbywa się na zlecenie Urzędu Miasta. Nielegalnie. Pomimo tego, że urzędnik, który kazał zburzyć parking siedzi na ławie oskarżonych, to właściciele biznesu nie są w stanie wyegzekwować od miasta naprawienia szkody. A to nie jedyny ich problem z białostockimi urzędnikami.


Maria i Józef Bzurowie to lokalni przedsiębiorcy. Prowadzą salę weselną, przed którą znajdował się parking dla klientów. Pewnego dnia jednak, bez konsultacji z Bzurami, przed obiektem pojawiła się ekipa budowlana, która zaczęła burzyć parking.


- Usłyszałam jakiś ogromny hałas. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam ogromną koparkę. Wyskoczyłam przed dom, ale nikt nie chciał mi wytłumaczyć co się dzieje. Kierownik budowy przedstawił się jako Miś Uszatek- opowiada Maria Bzura.


Okazało się, że ekipa budowlana działała na zlecenie Urzędu Miasta. Chodziło o budowę przedłużenia jednej z miejskich ulic. Problem jednak w tym, że z budową kolidował jedynie fragment parkingu, który Bzurowie rozebrali już wcześniej.


- Tylko taki kawałek, róg był im potrzebny pod budowę drogi, właściwie to pod chodnik. My ten fragment rozebraliśmy, uporządkowaliśmy i nikomu to nie przeszkadzało do pewnego momentu – mówi Maria Bzura.


Zdesperowany Józef Bzura chciał przeszkodzić w rozbiórce kładąc się pod maszyny budowlane.


- Policja przyjechała, było z 6-7 radiowozów straży miejskiej. W pewnym momencie zasłabłem i zostało wezwane pogotowie, więc można powiedzieć, że zagrażało to mojemu życiu –relacjonuje Józef Bzura


Jednak nawet tak drastyczna interwencja nie przyniosła rezultatu. Parking został rozebrany. Jak się później okazało… nielegalnie! Sąd który badał tę sprawę stwierdził, że urzędnik wydający decyzję przekroczył swoje uprawnienia.


- Przekroczył swoje uprawnienia poprzez podjęcie takiej decyzji wbrew decyzji o budowie konkretnej drogi, a także wbrew przepisom w postępowaniu egzekucyjnym w administracji. W taki sposób utrudnił wykonywanie działalności gospodarczej pokrzywdzonym- mówi rzecznik Sądu Okręgowego w Białymstoku Wiesław Żywolewski.


Urząd Miasta twierdzi jednak, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem.


- Działania Urzędu Miejskiego w tej sprawie były oparte na stosownych decyzjach, przepisach i to zarówno przepisach ogólnie obowiązujących, jak i tych wynikających już z konkretnych decyzji administracyjnych – mówi Urszula Mirończuk rzecznik prasowy Urzędu Miasta Białystok.


Dziś urzędnik wydający tę decyzję ma postawione zarzuty w sprawie karnej, grozi mu do 3 lat więzienia. Nadal pracuje jednak w urzędzie, jedynie w innym departamencie.


- Toczy się postępowanie i przypominam, że dopóki ktoś nie został skazany prawomocnym wyrokiem sądu obowiązuje w Polsce domniemanie niewinności – mówi Urszula Mirończuk.


Bzurowie każdego miesiąca tracą klientów ze względu na brak możliwości zaparkowania przed salą. Walczą z urzędem o odbudowanie parkingu, jednak każda ich prośba spotyka się z odmową. Urzędnicy twierdzą, że nie ma przepisu który nakazywałby im naprawienie szkody.


W całej historii są jeszcze inne działania urzędników. Podczas jednej z rozpraw w budynku urzędu pan Józef odwrócił identyfikator urzędniczki tak, aby zobaczyć napisane na nim dane. Stała przy drzwiach i nie chciała wpuścić Bzurów na salę. Za dotknięcie identyfikatora pan Józef trafił na ławę oskarżonych i usłyszał wyrok. Jaki? – już w najbliższym odcinku programu.

 

Więcej już w najbliższą niedzielę o 19:30 w reportażu Agnieszki Zalewskiej.

Telefon

Informacja o przetwarzanych danych osobowych

PWP

Strona www.panstwowpanstwie.polsat.pl wykorzystuje pliki cookies (pol.:ciasteczka)

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies (pol.: ciasteczka). Korzystając ze stron internetowych Telewizji Polsat wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania zawartości naszych serwisów. Polityka cookies

Zamknij